Monachijskie „Fontanny z Bergamo”

przez Helen Lewis

To, że w Monachium znikąd wywołano tak po prostu „kryzys z wodą pitną”, jest doskonałym przykładem zielonego zaślepienia w tym kraju oraz tego, jak bezmyślnie i chętnie niemiecka opinia publiczna, sześć lat po pandemii koronawirusa, daje się zastraszyć bez skrupułów marionetkarzom prowadzącym bezwstydny teatr kryzysowy z wymyślonymi na poczekaniu fałszywymi zagrożeniami. Monachijskie przedsiębiorstwo komunalne, dostawca wody dla stolicy Bawarii, zawsze z dumą podkreślało na swojej stronie internetowej, że zaopatrzenie Monachium w wodę pitną jest wyjątkowo stabilne i całkowicie zabezpieczone. Jeszcze do niedawna pod nagłówkiem „Bezpieczne zaopatrzenie Monachium w wodę” można było przeczytać dosłownie: „Obszary źródłowe w dolinach Mangfall i Loisach są doskonale chronione przez warstwy skalne i są regularnie monitorowane. Złoża wodne w tych miejscach są bardzo obfite, a wręcz praktycznie niewyczerpane”. W maju 2026 r. pojawił się Dominik Krause z partii Zielonych i zaraz po objęciu przez niego urzędu burmistrza Monachium informacja ta została usunięta.

Najwyraźniej Krause wraz ze swoją pokręconą sektą klimatyczną już dawno miał w głowie plan, by przy najbliższej nadarzającej się okazji – czyli przy pierwszych normalnych, wysokich temperaturach typowych dla upalnego lata, które nadają się do ogłoszenia niemal śmiertelnej „fali upałów” – zainscenizować sztuczny stan wyjątkowy, aby „uwrażliwić” społeczeństwo na „kryzys klimatyczny” poprzez publiczne szerzenie paniki, sprawdzone już podczas pandemii koronawirusa, a przy okazji oczywiście się wypromować. Nagle przedsiębiorstwo wodociągowe, które jeszcze przed chwilą wychwalało niewyczerpane zasoby wód gruntowych w Monachium, ogłosiło, że problemem jest teraz „zbyt wysokie zużycie”. Jest to ewidentna nieprawda, na co zwraca uwagę profesor Stefan Homburg, powołując się na dane Federalnej Agencji Ochrony Środowiska. W rzeczywistości pobór wody w całym kraju zmniejszył się o ponad połowę, a także w Monachium odnotowuje się jego silny spadek.

Pomimo znacznie większego poboru wody w przeszłości w Monachium nigdy nie wprowadzono zakazów poboru wody. Powód jest prosty: po pierwsze, Zieloni nie zasiadali wówczas jeszcze w rządzie; po drugie, nie mieli u boku sprzyjającej im grupy dziennikarzy-aktywistów; a po trzecie, zajmowali się przede wszystkim innymi tematami. Homburg przypomina, że Zieloni początkowo skupiali się całkowicie na wymieraniu lasów, później na dziurze ozonowej, następnie na pomidorach modyfikowanych genetycznie, by w końcu dotrzeć do psychozy związanej z CO₂ wraz z oszustwem „krzywej hokejowej” – podstawowej narracji dzisiejszej polityki niszczenia przemysłu w imię „ochrony klimatu”. Alarmizm związany z „upałami” i „suszą” przejęli dopiero w ostatnich latach, kiedy te najnowsze hity zostały wprowadzone do rankingów zagrożeń Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) i Światowego Forum Ekonomicznego (WEF) oraz wysunięte na pierwszy plan; od czasu ustąpienia paniki związanej z koronawirusem ta nowa apokaliptyczna narracja jest sumiennie rozpowszechniana przez dobrowolnie zsynchronizowane media realizujące tę agendę i przedstawiana jako nowa opowieść grozy. Ochrona przed upałami zamiast ochrony przed wirusami – najważniejsze: „Zostajemy w domu!”, „Jesteśmy solidarni!”

Homburg: „Genialny wynalazek w postaci »umierania lasów« wprowadził Zielonych do parlamentów, a jednocześnie udowodnił, jak bardzo Niemcy są zacofani: to umieranie kończyło się bowiem na niemieckich granicach; w Wielkiej Brytanii, Francji czy USA nie odgrywało żadnej roli. W 2003 roku Zieloni porzucili ten temat i przeszli na inne narracje służące wprowadzaniu zakazów”. I przypomina: „Nawiasem mówiąc, drastyczny spadek zużycia wody nie ma nic wspólnego z przyciskami oszczędzania wody w toaletach i podobnymi drobiazgami, lecz wynika przede wszystkim z deindustrializacji: każda zlikwidowana elektrownia „oszczędza” wodę i stanowi trofeum dla polityków opowiadających się za degrowthem”. Jak wspaniale zadziałało pranie mózgów, widać szczególnie wyraźnie w zepsutym przez dobrobyt Monachium, gdzie nie tylko wybrano na burmistrza zielonego, prowadzącego styl życia geja i mlecznego chłopca, ale najwyraźniej nikt już nie korzysta ze zdrowego rozsądku i nie zadaje sobie pytania, dlaczego podczas wcześniejszych, częściowo jeszcze gorętszych lat nigdy nie sięgano po takie rzekomo absolutnie niezbędne środki.

Wśród tych środków znalazło się również wyłączenie lub ograniczenie działania wielu monachijskich fontann, w tym – jak powszechnie wiadomo – słynnej na całym świecie, liczącej 800 lat fontanny z rybami na monachijskim Marienplatz, którą w sposób przyciągający uwagę mediów zabito deskami. Skoro Niemcom grozi przecież „susza” – do czego natychmiast przyłączył się federalny minister środowiska z ramienia SPD, Carsten Schneider, podsycając atmosferę paniki – to oczywiście w środku lata – tyle jeśli chodzi o „ochronę przed upałami” – należy ograniczyć dostęp do orzeźwiającej i chłodzącej wody… to oczywiste.

Szkoda tylko, że natura w Niemczech – kraju, w którym nie ma kryzysu hydrologicznego i gdzie zasoby wodne są obfite – po raz kolejny nie chce współpracować – a wywoływany przez Zielonych koszmar upałów zniknął już w ostatnich dniach wraz z gwałtownymi letnimi burzami. Doprowadziło to na przykład do absurdalnej sytuacji, w której drewniana osłona przymocowana przez Krausego do fontanny z rybami „chroniła” ją przed ulewnym deszczem.

Gdyby jednak założyć, że taka konieczność rzeczywiście istnieje i w międzyczasie nie padało już wielokrotnie, a Monachium musiałoby naprawdę, niczym wyschnięta pustynna metropolia, martwić się o każdą kroplę, to ile konkretnie zaoszczędzono by na przykładzie fontanny Fischbrunnen? Przez fontannę przepływa codziennie około 130.000 litrów wody pitnej. Woda jest następnie odprowadzana do kanalizacji – i natychmiast staje się ponownie dostępna w obiegu w niezmienionej ilości. Wyłączenie fontanny z eksploatacji nie przynosi zatem absolutnie żadnych oszczędności; uzasadnienie miasta dotyczące wyłączenia fontanny jest zatem kłamstwem. Podobnie jak wiele innych fontann, ta na Marienplatz działa na zasadzie systemu cyrkulacyjnego, który nieustannie pompuje tę samą wodę w obiegu: pompa zasysa ją z jednorazowo napełnionego basenu, transportuje w górę i pozwala jej krążyć w postaci małych fontann w ramach niekończącego się obiegu.

W przypadku pozostałych dziesięciu wyłączonych wielkich fontann w Monachium łącznie podaje się oszczędność rzędu 43 procent całkowitego zużycia wody przez wszystkie 150 miejskich fontann, kolejne 56 fontann działa już tylko przez dziesięć zamiast 14 godzin dziennie, co ma obniżyć ich zużycie o prawie 30 procent (poza komunikatami miejskimi nie udało się znaleźć wiarygodnych, publicznie dostępnych danych dotyczących tego, ile łącznie milionów litrów dziennie to wynosi). Może to brzmieć imponująco (zakładając, że taka potrzeba oszczędności rzeczywiście istnieje!), ale jest to czysta zasłona dymna. Wszystkie monachijskie fontanny łącznie stanowią zaledwie ułamek promila dziennego zużycia wody. Dla porównania: w ostatnim czasie, w szczególnie upalne dni, Monachium zużywało około 400 milionów litrów dziennie, a zazwyczaj jest to od 300 do 350 milionów litrów.

Rzekome zmniejszenie zużycia z około 400 do ostatnio poniżej 330 milionów litrów dziennie – czyli do poziomu normalnego zużycia (!) – rzekomo wymuszone ogólnym zarządzeniem Krausego dotyczącym „ochrony zasobów wodnych”, w rzeczywistości wynikało prawdopodobnie przede wszystkim z chłodniejszej pogody, opadów deszczu oraz mniejszego nawadniania ogrodów. Nawet przedsiębiorstwo komunalne nie było w stanie rozróżnić, jaka część tego spadku wynikała z zakazów, a jaka z warunków pogodowych. W przypadku fontann nie ma więc praktycznie żadnych wymiernych oszczędności, a ich wyłączenie ma mieć jedynie symboliczny charakter – chodzi tu wyłącznie o dramatyczne obrazy kryzysu dla mediów; Homburg trafnie nazywa je „fontannami z Bergamo”, nawiązując do rzekomych ciężarówek z trumnami we włoskim Bergamo podczas pandemii COVID-u.

Co więcej: zasoby wód gruntowych nie wyczerpują się tak po prostu. Woda pitna pochodzi głównie z dużych złóż wód gruntowych w dolinach Mangfall i Loisach, które reagują znacznie wolniej na zmiany zasilania spowodowane opadami niż rzeka czy mała studnia położona blisko powierzchni. Około 75 procent pochodzi z doliny Mangfall, około 15 procent z doliny Loisach; dodatkowo na monachijskiej równinie żwirowej znajdują się rezerwowe i szczytowe stacje pomp. To, że Krause – w obliczu tej spokojnej sytuacji – wygłasza alarm o zbliżającym się kryzysie i na mocy decyzji ogólnej od 14 lipca 2026 r. – początkowo do sierpnia – nakłada na całe Monachium ogromne ograniczenia w korzystaniu z wody pitnej, jest bezprecedensowym aktem zielonej autorytarnej arbitralności i zwiastunem zielonej dyktatury klimatycznej, o jakiej marzy ta partia dla całych Niemiec. W przypadku poboru wody do prywatnych basenów, brodzików i wanien, prywatnych fontann i instalacji wodnych, a także do napełniania zbiorników, takich jak beczki na deszczówkę, nawadnianiu prywatnych trawników i innych terenów zielonych (zasadniczo przez cały dzień) oraz podlewaniu w ogrodach działkowych w ciągu dnia grożą nadmierne grzywny w wysokości od 50.000 do nawet 100.000 euro, które mogą zagrozić egzystencji. Również prywatne mycie samochodów poza komercyjnymi myjniami, czyszczenie wysokociśnieniowe lub spryskiwanie tarasów, ścian domów, podwórek, ścieżek, ulic i dachów, nawilżanie placów budowy i dróg budowlanych w celu zapobiegania pyleniu (o ile nie jest to wymagane przez władze) oraz pobieranie wody z jezior, rzek, strumieni i rowów do tych prywatnych celów są surowo zabronione, z wyjątkiem określonych zastosowań komercyjnych i publicznych, boisk sportowych, rolnictwa, leśnictwa, cmentarzy, niezbędnego czyszczenia pojazdów służbowych, poideł dla zwierząt oraz czerpania niewielkich ilości wody za pomocą naczyń ręcznych.

Adwokat Dirk Schmitz wykazał już w tym tygodniu, że ta decyzja ogólna miasta Monachium dotycząca ograniczenia zużycia wody pitnej jest całkowicie niezgodna z prawem. Po pierwsze brakuje podstawy uprawniającej do wydania takiego zarządzenia. Artykuł 100 ust. 1 ustawy o gospodarce wodnej przewiduje co prawda, że organ ds. gospodarki wodnej może wydawać niezbędne zarządzenia w celu zapobiegania zakłóceniom w gospodarce wodnej lub egzekwowania obowiązków wynikających z prawa wodnego; przepis ten ma jednak charakter klauzuli ogólnej i zakłada istnienie konkretnej sytuacji zagrożenia dla gospodarki wodnej. Nie uzasadnia ona bynajmniej daleko idących zakazów korzystania z jakiejkolwiek wody pitnej, która została już wprowadzona do publicznej sieci wodociągowej. Ponadto brakuje przesłanek faktycznych, ponieważ w sposób oczywisty i udokumentowany nie istnieje konkretne zagrożenie dla publicznego zaopatrzenia w wodę. Zgodnie z danymi opublikowanymi przez samo przedsiębiorstwo wodociągowe zaopatrzenie Monachium w wodę pitną jest nadal zapewnione. Przyczyną wprowadzenia tych środków nie jest groźba wyczerpania zasobów wód gruntowych, lecz wyjątkowo wysokie szczytowe zużycie spowodowane krótkotrwałym okresem upałów, które zielone władze miasta świadomie wykorzystują jako pretekst. Jednakże, biorąc pod uwagę wszystkie znane fakty, nigdy nie istniało zagrożenie przerwą w dostawach. Prognoza zagrożeń opiera się na zapobieganiu modelowanym wyjątkowym szczytom zużycia, a nie na bezpośrednio grożącym zakłóceniu zaopatrzenia w wodę pitną.

Przede wszystkim jednak zarządzenie Krausego jest całkowicie niewspólmierne. Co prawda, jak twierdzi Schmitz, środki te zasadniczo nadają się do zmniejszenia zużycia wody, jednak nie są one konieczne. Nie wykorzystano łagodniejszych środków, takich jak ograniczenia czasowe, limity ilościowe, podwyższone ceny wody w godzinach szczytu lub dobrowolne apele o oszczędzanie. Ponadto istnieją poważne wątpliwości co do adekwatności tych środków. Oszczędności wynikające z poszczególnych zakazów – w szczególności wyłączenia fontann miejskich – są w praktyce nieistotne w porównaniu z całkowitym zużyciem. Natomiast zakazy te w znacznym stopniu ograniczają ogólną swobodę działania obywateli zgodnie z art. 2 ust. 1 Ustawy Zasadniczej, a także ich prawo do swobodnego korzystania z własności zgodnie z art. 14 Ustawy Zasadniczej. Co gorsza, postanowienie to narusza również ogólną zasadę równości zgodnie z art. 3 ust. 1 Ustawy Zasadniczej: prywatne nawadnianie ogrodów i napełnianie basenów zostało w znacznym stopniu zakazane, podczas gdy liczne zastosowania publiczne i komercyjne – takie jak obiekty sportowe lub inne uprzywilejowane placówki – pozostały całkowicie lub częściowo wyłączone z zakazu.

Nie widać żadnego obiektywnego uzasadnienia dla takiego nierównego traktowania, biorąc pod uwagę ten sam cel ochronny. Schmitz pyta więc ironicznie: „A co właściwie z basenami dla gejów w Monachium? Podczas gdy rodziny nie mogą już napełniać nawet najmniejszych basenów dmuchanych, sauna dla miłośników seksu analnego „Deutsche Eiche” i inne tego typu lokale dysponują jacuzzi oraz basenami z zimną i gorącą wodą – z nich można nadal korzystać!” I wygłasza odpowiednie hasła: Czas na Krausego – Pol Pota dla Bawarii!

Ciekawe, w którym polskim mieście prezydent wprowadzi podobny nonsens!

//

Wróć

Wydarzenia

> Sierpień 2026 >
Nie Pon Wto Śro Czw Pią Sob
            1
2 3 4 5 6 7 8
9 10 11 12 13 14 15
16 17 18 19 20 21 22
23 24 25 26 27 28 29
30 31