Sami sobie zapłacimy odszkodowania und alles in Ordnung!

przez Maria Legieć

Pierwszego grudnia 2025 r. w niemieckich mediach najważniejszym tematem były konsultacje rządowe Tuska i Merza w Berlinie.

Na wspólnej konferencji prasowej, która miała miejsce w ramach odbywających się polsko-niemieckich konsultacji międzyrządowych, odnieśli się oni między innymi do kwestii zadośćuczynienia za ofiary i straty poniesione przez Polskę podczas II wojny światowej,

Przebieg, nastrój i kierunek tych konsultacji przedstawię na podstawie najpoczytniejszych niemieckich mediów: „Frankfurter Allgemeine Zeitung” (FAZ), „Tagesschau / ARD”, „Tagesspiegel”, „Deutsche Welle”, „Die Welt”, „Der Spiegel” i kilka innych.

„Tagesspiegel” tak określił to wydarzenie: niemiecki kanclerz Friedrich Merz „faktycznie postanowił poprawić stosunki niemiecko-polskie. Już pierwszego dnia po objęciu urzędu udał się do Warszawy. W Polsce również liczono na nowy start. Jednak nadal nastroje między tymi dwoma sąsiednimi państwami są raczej chłodne”.

„Tagesschau.de”- portal telewizji publicznej ARD, przyklaskuje temu spotkaniu. Tytuł artykułu: „Kein Blatt darf zwischen Polen und Deutsche passen“ („Między Polską a Niemcami nie może się zmieścić nawet kartka papieru”) - jest dość wymowny. Taka jedność i miłość, że nic tego nie zdoła skruszyć... Konsultacje przebiegają w harmonijnej atmosferze: kanclerz Merz i polski premier Tusk uzgadniają jeszcze ściślejszą współpracę, w kwestii wojny na Ukrainie podkreślili swoją jednomyślnosc”. Ale to nie jest jedyny komentarz tego medium: Martha Wilczynski obrazuje inny nastrój w tej sprawie - pisze mianowicie: „Optymizm był duży, ale rozczarowanie jest jeszcze większe: stosunki niemiecko-polskie utknęły w martwym punkcie”.

I takie oceny komentatorów tego spotkania pojawiają się najczęściej.

„Die Welt” mówi wprost o szczelinie we wzajemnych stosunkach: „die Brüche sind nicht zu übersehen” - „pęknięć nie można przeoczyć” i wskazuje tego przyczynę: to ten nowy prezydent którego Polacy (niezgodnie z wolą Niemców) wybrali - spowodował tę szczelinę w związku miłosnym Warszawa - Berlin, gdyż, jak podaje gazeta - podczas swojej wizyty 16 września w Niemczech „zaapelował do nas o szybszą wypłatę odszkodowań oraz zwrot dóbr kultury”. Zdaniem pisma „Welt” możliwość poprawy tych wzajemnych stosunków istnieje w planowanym projekcie budowy w Berlinie Miejsca Pamięci Polskich Ofiar Wojny, do czego dążą obie strony.

„Neue Zürcher Zeitung“ wysila się na obiektywne przedstawienie przebiegu konsultacji i pisze: „Unter dem Druck des Krieges in der Ukraine rücken Deutschland und Polen zusammen – aber das Verhältnis bleibt angespannt”- „Pod presją wojny w Ukrainie Niemcy i Polska stoją razem, ale jednak stosunki są napięte“. W Polsce również liczono na nowy start w tych stosukach. Jednak nastroje między tymi dwoma sąsiednimi państwami są nadal raczej chłodne. To, co miało być „resetem” relacji polsko-niemieckich, okazało się raczej „zmarnowaną szansą”. Widać wyraźnie, że zabrakło politycznej odwagi z obu stron” - tak „NZZ”.

„Tagesspiegel” z 17 listopada podaje: „Deutsch-polnischer Barometer: Sympathie der Polen für die Deutschen auf einem historischen Tiefstand” – „Niemiecko-polski barometr: Sympatia Polaków do Niemców na rekordowo niskim poziomie”.(...) „Ta niechęc Polaków wobec Niemców jest największa od wojny.” - To ostrzeżenie, czy skarga, bo: „tak bardzo się staramy”? I dalej w „Tagesspiegel”: „Niemcy są obecnie w Polsce postrzegane tak źle, jak już dawno nie. W najnowszym badaniu tylko 32 procent ankietowanych Polaków zadeklarowało sympatię do Niemiec. Co czwarty respondent żywi negatywne uczucia wobec Niemców. Niemcy długo nie doceniały, jak bardzo kwestie historyczne obciążają stosunki niemiecko-polskie”.

„Tagessspiegel“ z 2 grudnia podaje: „Kanzler will „jetzt hier keine Summen nennen“: Tusk mahnt Merz zu mehr Tempo bei Entschädigung polnischer Nazi-Opfer“ - „Kanclerz nie chce „podawać teraz żadnych kwot”. Tusk ponagla Merza w sprawie odszkodowań dla polskich ofiar nazizmu”.

Gdy Merz zaznaczył, że stanowisko tak jego rządu, jak i poprzednich niemieckich rządów jest takie, że kwestia reparacji zarówno z politycznego jak i prawnego punktu widzenia jest wyjaśniona - Tusk odpowiedział, jak podaje „Tagesspiegel” w ten sposób: „liczba żyjących jeszcze ofiar terroru nazistowskiego w jego kraju stale maleje, więc pospieszcie się, jeśli naprawdę chcecie wykonać ten gest”. Tej jego wypowiedzi nie kończyły słowa zacytowane w artykule! - Niemieckie medium nie opublikowało dalszych. Kompletna wypowiedź premiera naszego kraju brzmiała: „jeżeli Polska nie uzyska szybkiej i jednoznacznej deklaracji Niemiec w sprawie wypłat zadośćuczynień dla żyjących polskich ofiar II wojny światowej, to rozważy decyzję o wypełnieniu tej potrzeby we własnym zakresie”. Po minie kanclerza Niemiec Friedricha Merza widac było, że odebrał te słowa o wypłacie zadośćuczynień z polskich funduszy dla ofiar niemieckich zbrodni jako mało dyplomatyczny przytyk - skomentował „Tagesspiegel”.

Naprawdę trudno jest o wystarczająco krytyczny komentarz do tego oświadczenia Tuska, dlatego posłużę się wypowiedzią Jarosława Kaczyńskiego w serwisie X: „Aż nie chce się wierzyć! Polski premier w Berlinie mówi o wsparciu dla bezpośrednich ofiar niemieckiego nazizmu z polskiego budżetu? Tusk chce pieniędzmi polskich obywateli spłacać niemieckie zbrodnie? Polskie wsparcie - jak najbardziej TAK, ale pod żadnym pozorem nie zamiast niemieckich odszkodowań wojennych”. Prezydent Karol Nawrocki wyraził się w związku z tym jeszcze dobitniej: „Polacy chcą poważnego zajęcia się kwestią reparacji; mam nadzieję, że premier Donald Tusk przeprosi za swoje słowa!” Powiedział też, że „nie zna on takiego rozwiązania problemu historycznego ani politycznego, ani w zakresie przyzwoitości, ani prawdy historycznej, w którym ofiary same płacą za poniesione zło od okupanta i od najeźdźcy”. 

W związku z powyższą wypowiedzią Tuska i wezwaniem „spieszcie się”,  medium „Welt” przytacza informację, że rząd federalny zwrócił Polsce dobra kultury, które zostały skradzione podczas niemieckiej okupacji w II wojnie światowej (tu „unikat”: ta okupacja była jednak niemiecka a nie nazistowska...).

„Tagesschau.de” dodaje, „żeby zamknąć ten bolesny rozdział przeszłości - Niemcy, jak poinformował rząd federalny, przekazały stronie polskiej 73 pergaminy z Centralnego Archiwum Akt Dawnych w Warszawie, pochodzących z XIII-XV wieku oraz „głowę św. Jakuba Starszego”.

I tu - nie mogę się powstrzymać od podania pewnej informacji! Proszę o skonfrontowanie jej z powyższym obrazem niemieckiego zwrotu tych „pergaminów i głowy”. Opieram się na opracowaniu historyka Dariusza Matelskiego: „Losy polskiego dziedzictwa kulturalnego w latach drugiej wojny światowej i po jej zakończeniu w historiografii” (Poznań, Studia Podlaskie, tom XVII, 2007-2008), na podstawie którego dowiadujemy sie, że niemieccy okupanci przechwycili co najmniej 11 000 polskich obrazów (2800 europejskich), 1400 rzeźb, 75 000 rękopisów, 25 000 map, 22 000 antyków i 300 000 historycznych tekstów, itd., które w dalszym ciągu znajdują się w niemieckich rękach, w posiadaniu niemieckich rodzin dawnych SS-manów, członków Sonderkomando i gestapowców, w niemieckich muzeach, magazynach, u niemieckich handlarzy sztuką i antykwariatach. Do tej pory odzyskaliśmy jedynie niewielką część – ok. 10 - 15% zasobów. I jak to się ma do tego „zwrotu” o którym mowa w „Tagesschau”? Lepiej trochę niż nic? Tak to nie funkcjonuje! Ale wyjaśnia, dlaczego „Sympatia Polaków do Niemców jest na rekordowo niskim poziomie!”„Tagesschau” rozumie to w ten sposb: „te historyczne obciążenia - temat reparacji, zadośćuczynienia, bolesnej przeszłości - nadal dominują i mocno zaciemniają wszelkie próby zbliżenia, co czyni rozmowy trudnymi, nieprzyjemnymi, a ich efekty - minimalne”.

W „Berliner Morgenpost” o korzyściach spotkania dwóch liderów (Polski i Niemiec), mówi się mniej euforycznie: „Merz zacieśnia współpracę z Polską – ale pęknięcia są nie do przeoczenia. „Merz verdrahtet sich mit Polen - Personalie sorgt für Aerger” stwierdza niezależna korespondentka z Polski Gabriele Lesser. I przytacza wypowiedź Tuska: „Oczywiście ściśle współpracujemy. (...) Nawet jeśli mamy różne interesy, często znajdujemy wspólną drogę – zwłaszcza w kwestiach takich jak bezpieczeństwo czy infrastruktura. Tylko w sprawach dotyczących przeszłości nie możemy dojść do porozumienia. Stoimy na stanowisku, że Polska nie otrzymała reparacji wojennych…”

Podsumowanie: przebieg i efekty tego rządowego spotkania dwóch przyjaciół - Niemca i Polaka - można odczytać za „Deutsche Welle”, jako fiasko, bo: „to, co miało być resetem relacji polsko-niemieckich, okazało się raczej „zmarnowaną szansą” a „nowy impet” nie nadszedł, jak wyraża się DW. Relacje utknęły w miejscu, a konsultacje zostały odebrane jako formalność, którą trzeba po prostu „odhaczyć”. Realnych decyzji - np. w sprawie reparacji - nie było; a spotkanie można odebrać jako rutynowy obowiązek. „Der Spiegel" ocenił, że „konsultacje w Berlinie zakończyły się po raz kolejny bez spektakularnych wyników”.

A więc sytuacja wygląda ostatecznie na dzisiaj tak: „Berlin nie przekaże kolejnych pieniędzy dla ofiar nazizmu w Polsce. Ma to związek przede wszystkim z polityką prowadzoną tam przez prawicowych populistów. Strona niemiecka odkłada decyzję, korzystając z tego, że rząd polski uważa ten temat za drażliwy. Kanclerz Olaf Scholz i Tusk też nie mogli się porozumieć co do sumy, ponieważ z punktu widzenia głośnych polskich nacjonalistów i skrajnej prawicy, każde niemieckie świadczenie poniżej wyznaczonej przez partię PiS, historycznie słabo uzasadnionej kwoty reparacji w wysokości 1,3 bilionów euro jest za niskie” - tłumaczy komentatorka Viktoria Grossmann z "Sueddeutsche Zeitung”.

//

Wróć

Wydarzenia

> Styczeń 2026 >
Nie Pon Wto Śro Czw Pią Sob
        1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30 31