A jednak nie o narkotyki chodziło!

przez Justyna Zuń-Dalloul

Podczas audiencji dla przedstawicieli korpusu dyplomatycznego papież Leon XIV poruszył w piątek temat Wenezueli: „Handel narkotykami, jest bez wątpienia jedną z przyczyn poważnego kryzysu, który nęka ten południowoamerykański naród od wielu lat”. Na to zdanie, choć nie tylko o narkotykach w kontekście Wenezueli, zareagował następnego dnia, w sobotę, 10 stycznia, wenezuelski minister spraw zagranicznych Yván Gil. Stwierdził, że jego kraj nie jest i nigdy nie był państwem narkotykowym.

Szef wenezuelskiego MSZ w oświadczeniu opublikowanym na Telegramie: „Wenezuela jest krajem, którego naród buduje, pracuje i broni swojej suwerenności w sposób godny i pokojowy”. Odnosząc się do operacji USA przeprowadzonej tydzień wcześniej stwierdził, że narracja i zarzuty o handlu narkotykami zostały obalone przez ostatnie wydarzenia. „Z szacunkiem dla Ojca Świętego i jego duchowego autorytetu, Wenezuela potwierdza, że ​​nie jest i nigdy nie była państwem narkotykowym. Ta narracja została obalona przez fakty i została dodatkowo ujawniona po bezprawnym, nielegalnym i okrutnym ataku, którego padliśmy ofiarą, w wyniku którego zginęło ponad sto osób.”

Ponadto wezwał Papieża do „pogłębienia wiedzy o rzeczywistości i do wspierania swoich wenezuelskich wiernych prawdą, broniąc suwerenności, prawa międzynarodowego i godności narodów, zgodnie” – dodał szef wenezuelskiej dyplomacji – „z chrześcijańskimi wartościami sprawiedliwości, pokoju i braterstwa”.

Oświadczenia te, co należy wypunktować i podkreślić, pojawiają się w dniach wielkiego napięcia w Wenezueli. Tydzień temu siły specjalne wysłane przez Donalda Trumpa dokonały uprowadzenia Nicolasa Maduro wraz z żoną, Cilią Flores. Jednym z argumentów Trumpa był właśnie handel narkotykami.

Ta bezprecedensowa sytuacja doprowadziła do ​​międzynarodowych debat na temat przyszłości kraju. Dlatego też papież, w tym samym orędziu, wezwał do nienarzucania rozwiązań i do tego, aby dobro Wenezuelczyków było najwyższym priorytetem. Zaapelował o poszanowanie woli narodu wenezuelskiego i poszukiwanie pokojowych rozwiązań, wolnych od „interesów partyjnych”. Amerykański papież, posiadający również obywatelstwo peruwiańskie, wspomniał o dwóch pierwszych wenezuelskich świętych, których kanonizował w październiku ubiegłego roku: lekarzu José Gregorio Hernándezie i zakonnicy Carmen Rendiles, podkreślając, że mogą oni służyć jako „inspiracja” w obecnych czasach.

Odnosząc się do przyczyn sytuacji w Wenezueli, papież Leon XIV określił handel narkotykami jako „plagę ludzkości”, która wymaga wspólnego zaangażowania wszystkich krajów, aby ją wykorzenić i „zapobiec temu, by miliony młodych ludzi na całym świecie stały się ofiarami narkomanii”.

Zastanówmy się zatem co się stało w Wenezueli.

Rząd porwanego zaledwie przed kilkoma dniami, bo 3 stycznia, Nicolasa Maduro i sam porwany był atakowany przez administrację Trumpa m.in. za handel narkotykami i kierowanie międzynarodową siatką przestępczą. Były to niektóre z argumentów Trumpa usprawiedliwiającego swoje pogróżki, koncentrację sił oraz sam precedens porwania. Tymczasem ludzie Maduro, w tym szef parlamentu, Jorge Rodriguez, brat (!) samej Delcy Rodriguez, wyznaczonej przez Trumpa i pełniącej od tygodnia obowiązki prezydenta Wenezueli, a nawet ona sama, zawsze twierdzili, że Wenezuela  nie jest głównym dostawcą narkotyków do USA. Również media i eksperci, a nawet dane amerykańskich służb antynarkotykowych nie potwierdzają tezy Trumpa, że Wenezuela odgrywa kluczową rolę w globalnym łańcuchu dostaw kokainy. Kraj ten nie jest też jej znaczącym producentem, choć graniczy z Kolumbią – największym producentem tej substancji na świecie.

W raporcie Drug Enforcement Administration z 2025 roku wskazano, że aż 84 proc. kokainy przechwytywanej przez służby w USA pochodziło właśnie z sąsiedniej Kolumbii. W dokumencie wymieniono także inne państwa zaangażowane w przemyt, jednak Wenezuela nie znalazła się wśród głównych producentów ani źródeł przemytu.

Rządowe dane, w tym właśnie USA i Kolumbii, cytowane przez The New York Times, pokazują ponadto, że większość kolumbijskiej kokainy trafia do USA innymi szlakami. Raporty wskazują, że dominującą trasą jest Pacyfik, a jedynie niewielka część narkotyku dociera na rynek amerykański przez Morze Karaibskie, do którego dostęp ma Wenezuela. Jest ona jedynie krajem tranzytowym.

Szacunki Departamentu Stanu USA z 2020 roku wskazywały, że przez Wenezuelę przechodziło rocznie od 200 do 250 ton kokainy, co odpowiadało jedynie 13 % światowej podaży. Dla porównania inne kraje regionu miały znacznie większy udział w tym procederze.

Tymczasem sam Trump po usunięciu Maduro, bardzo szybko dogadał się z jego ekipą i ustala warunki dostaw do USA wenezuelskiej ropy oraz  innych surowców. Wydaje się, że temat przemytu narkotyków był jedynie przykrywką lub pretekstem do pozbycia się przeszkody w postaci Nicolasa Maduro. Tak naprawdę chodziło o surowce i szybkie dogadanie się w temacie ich dostaw, a dla Amerykanów najważniejszym jest chyba wypchnięcie Chińczyków.

W Caracas jest już wysłany przez Trumpa ambasador John McNamara wraz z ekipą. Wenezuelski MSZ przygotowuje swoich dyplomatów. Szykuje się błyskawiczne wznowienie stosunków dyplomatycznych i handlowych. USA chcą całkowicie kontrolować handel wenezuelską ropą. Spotkanie Trumpa z przedstawicielami amerykańskich koncernów naftowych nie pozostawia złudzeń: nie można tak po prostu zaraz wejść do Wenezueli i zacząć pompować ropy. Z kolei sprzedaż ropy po cenie rynkowej, a nie uprzywilejowanej, jak dla Chin, pozwoliłoby sfinansować konieczne inwestycje, jednak nieprzewidywalność amerykańskiej polityki wobec Wenezueli jest poważnym argumentem hamującym te działania.

Trump zapowiada, że ​​Wenezuela będzie kupować „wyłącznie” produkty wyprodukowane w USA za pieniądze z umowy naftowej.

„Zakupy te obejmą między innymi amerykańskie produkty rolne, leki, sprzęt medyczny i sprzęt wyprodukowany w USA, który ma usprawnić wenezuelską sieć energetyczną i infrastrukturę” – napisał prezydent USA na swoim portalu Truth Social. 

Sytuację w Wenezueli można podsumować parafrazując przysłowie: Owca cała, ale wilk jeszcze się nie nażarł.

Korespondentka Dziennika Berlińskiego w Caracas – Justyna Zuń-Dalloul

E-mail: acepiv@yahoo.com, tel. +58 412-9765448

//

Wróć

Wydarzenia

> Luty 2026 >
Nie Pon Wto Śro Czw Pią Sob
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28